P. Okafor: Bycie rezerwowym mnie zawstydza
Aktualności
2008-05-11
Zapraszamy do rozmowy z byłym już skrzydłowym Anwilu Włocławek, Patrickiem Okaforem. Nigeryjczyk po świetnym sezonie w Polpharmie Starogard Gdański, zaliczył zdecydowanie słabszy w zespole z Kujaw. Dlaczego? Na te i inne pytania sam zainteresowany do dziś szuka odpowiedzi.
Sezon się skończył. Anwil, nie bójmy się tego słowa, oblał go. Jak skomentujesz całą sytuacje, która w dodatku została pogorszona ostatnim tragicznym wydarzeniem? Patrick Okafor: Po pierwsze chciałbym powiedzieć, że moje myśli i modlitwy są wraz z rodziną umiłowanego zmarłego Benedykta Michewicza. To wielka strata dla włocławskiej koszykówki. Wracając do twojego pytania…Określenie, że Anwil oblał ten sezon jest najlepszym opisem tej wstydliwej, można by rzec, sytuacji. W trakcie sezonu wśród kibiców włocławskich panowało przekonanie, że sezon tak naprawdę skończył się wcześniej… Anwil to kawał historii polskiego basketu. Nieprzerwanie od dziewięciu lat drużyna grała w półfinałach. Cóż, kibice muszą uwierzyć, że ani ja ani żaden z innych zawodników nie planowaliśmy być w swoich domach już w kwietniu. Jestem bardzo wkurzony takim obrotem sprawy. Szczególnie, że przeszedłem do Anwilu ze słabszego klubu i chciałem wykorzystać okazję do walki o mistrzostwo Polski. Wracając jednak do pytania. Owe wcześniejsze zakończenie sezonu wiąże się z odejściem Gerroda Hendersona, który był liderem zespołu. Czy miało to wpływ na ostateczny rezultat drużyny? Oczywiście. Gerrod był naszym liderem, aczkolwiek tak samo można powiedzieć, że Prokom Trefl stracił w połowie sezonu centra Tomasa van den Spiegela. Mimo to, potrafili nadal wygrywać. Zmieniając temat – jakie są plany na wakacje Patricka Okafora? Przede wszystkim będę teraz odpoczywał po wyczerpującym sezonie, a także niedługo zacznę rozglądać się za tym, gdzie będę mógł kontynuować swoją karierę znów ciesząc się z koszykówki. Długi, męczący sezon, wiele przegranych spotkań zdołowały mnie bardzo. Nie oglądam nawet meczów półfinałowych w telewizji, mimo to, że mam wielu znajomych w obydwu zespołach. Wracając do pytania – na razie wracam do domu na jakiś czas. Kiedy zanudzę się na śmierć, wtedy znów opuszczę USA w poszukiwaniu nowego klubu. Czy widzisz się jeszcze biało-niebieski barwach Anwilu? Szczerze mówiąc, chyba nie. Może jeśli wygralibyśmy parę spotkań więcej, awansowalibyśmy dalej wtedy widziałbym to wszystko inaczej. Muszę stwierdzić, że wszystkie sprawy pozasportowe były załatwiane świetnie. Ale sama koszykówka we Włocławku zmęczyła mnie, więc bardziej prawdopodobne jest, że od nowego sezonu zagram w innym klubie. A inne polskie kluby wchodzą w grę? Co gdy ofertę złoży Ci klub z dołu tabeli? Rozważę każdą dobrą ofertę, jednakże mówiąc szczerze – interesują mnie drużyny z góry tabeli, tam gdzie będę miał szansę walczyć o jak najwyższe cele. Podczas całego sezonu wielokrotnie podkreślałeś, że jesteś członkiem zespołu i respektujesz decyzję trenera, co do ilości Twoich minut na parkiecie. Nigdy nie poczułeś sportowej złości siedząc na ławce rezerwowych? Nie miałeś myśli w stylu “trenerze daj mi szansę, pokaże na co mnie stać”? Oczywiście, że byłem wielokrotnie zły z powodu siedzenia na ławce! Zastanawiałem się jak to może być, że z czołowego strzelca poprzedniego sezonu stałem się graczem wychodzącym na kilka minut z ławki. Przecież w przeciągu jednego roku nie straciłem swoich umiejętności! Czytałem nawet, że tegoroczny Okafor to nie ten sam gracz co rok temu. A czy nikt nie zauważył, że minuty mojej gry raptownie się skurczyły po przejściu do Anwilu? Czytałem też, że rok temu zdobywałem wiele punktów bo grałem w małym klubie. Tymczasem jak to jest, że David Logan, który rok temu grał ze mną w Polpharmie, w tym roku jest liderem strzelców ULEB-Cup i ligi polskiej? Widzę, że nadal ta złość siedzi w Tobie… Tak! Różni ludzie porównują moje statystyki tegoroczne z ubiegłorocznymi, lecz nikt nie zwraca uwagi na to, że w Anwilu grałem około dwa razy mniej, a co za tym idzie – nie miałem tylu szans by pokazać swoje umiejętności. Wygląda na to, że traktujesz tą całą sprawę jako osobistą porażkę? Bo to jest moja osobista porażka. Nigdy więcej nie chcę siedzieć tyle czasu na ławce, bo mnie to zawstydza. Nie przyjechałem do Europy oglądać koszykówkę, tylko w nią grać.
Rozmawiał: Michał Fałkowski www.anwil.wloclawek.pl
|