NBA: Kevin Martin królem Sacramento
Aktualności
2009-11-03
Koszykówka - NBA
Choć sezon NBA trwa niespełna tydzień kibice byli już światkami kilku zapierających dech w piersiach występów.
Dwie czterdziestki Carmelo Anthonego, 41 punktów Kobiego Bryanta i kilka innych, spektakularnych osiągnięć indywidualnych blednie przy popisach Kevina Martina z Sacramento Kings.
Martin, filigranowy rzucający obrońca rządził i dzielił w stolicy Kaliforni, gdzie miejscowa drużyna po bardzo zaciętym, zakończonym dogrywką spotkaniu odprawiła z kwitkiem gości z Memphis. Bohater spotkania rzucił aż 48 punktów trafiając przy okazji, aż 7 z 10 rzutów za trzy punkty czym wyrównał swój rekord kariery. Najważniejszym wydarzeniem w zespole gości był debiut Allena Iversona (17 minut z ławki, 11 punktów) oraz kolejny bardzo dobry występ Zacha Randolpha - 30 punktów, 16 zbiórek.
Sacramento Kings - Memphis Grizzlies 127:116 (26:33, 30:21, 23:26, 31:30)
Niewiele więcej punktów od Kevina Martina zdobyła... cała drużyna New Jersey Nets. Grając bez swojego lidera Devina Harrisa drużyna Nets ma ogromne problemy ze zdobywaniem punktów, co w połączeniu z permanentną indolencją ofensywną Bobcats zaowocowało wynikiem na poziomie rozgrywek europejskich. Najlepszy wynik (20 punktów) dla Nets zanotował drugoroczniak Chris Douglas-Roberts. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził zaś Gerald Wallace, zdobywca 24 punktów i 20 zbiórek.
Charlotte Bobcats - New Jersey Nets 79:68 (10:14, 23:27, 20:7, 26:20)
Problemów z punktami nie było za to w Nowym Jorku gdzie Knicksi zanotowali pierwsze w sezonie zwycięstwo. Ich ofiarą, mimo wybornej gry Chrisa Paula (32 punkty, 13 asyst), padły Szerszenie z Nowego Orleanu. Knicksów do zwycięstwa poprowadził powracający do formy z zeszłego sezonu David Lee - 28 punktów, 8 zbiórek. Dzielnie, z ławki, wspomagał go Al Harrington, zdobywca 24 punktów.
New York Knicks - New Orleans Hornets 117:111 (31:24, 27:28, 19:29, 40:30)
Kolejny bardzo ofensywny występ zaliczyli gracze Houston Rockets. 113 punktów na bardzo trudnym terenie w Salt Lake City to nie lada wyczyn dla drużyny tak przetrzebionej kontuzjami jak Houston. Aż 8 graczy Rakiet zdobyło więcej niż 10 punktów. Wśród nich prym wiódł rozgrywający Aaron Brooks, który zdobył 19 punktów i rozdał 9 asyst. Wśród graczy Jazz błysnął Memo Okur. Grający na bardzo wysokiej skuteczności (9 na 13 z gry) center zdobył 21 punktów.
Utah Jazz - Houston Rockets 96:113 (28:26, 29:28, 19:25, 20:34)
|