Jerzy Taczała - Nowy szkoleniowec Inżynierów
Aktualności
2008-01-14
Od tygodnia trenerem J.W. Construction AZS Politechniki Warszawskiej jest Jerzy Taczała. Nowy szkoleniowiec „Inżynierów” chce walczyć o awans do fazy play-off. Według niego, dopóki piłka w grze- wszystko jest możliwe.
W udzielonym dla oficjalnej strony internetowej warszawskiego zespołu wywiadzie Jerzy Taczała przybliża kulisy podpisania kontraktu i początków pracy z Akademikami. Panie trenerze, kiedy pojawiła się propozycja pracy z zespołem Politechniki? Jerzy Taczała: W sobotę 29 grudnia odbyła się pierwsza rozmowa z panią prezes – Jolantą Dolecką. Do porozumienia doszło w sylwestra i w związku z tym od 3 stycznia jestem trenerem J.W. Construction AZS Politechniki Warszawskiej. Czy nie obawiał się pan przyjścia do stołecznej drużyny? Warszawianom wyraźnie nie idzie, więc praca z tą drużyną to na pewno spore wyzwanie. Jest to bardzo duże wyzwanie, ale myślę, że każdy z nas ma w życiu jakieś wyzwania i musi podejmować trudne decyzje - to właśnie jedna z nich. Szczerze powiem, że nie zastanawiałem się długo. Lubię takie wyzwania i nie boję się ich. Zdaję sobie sprawę z trudności sytuacji, ale chcę się tego podjąć i wierzę w końcowy sukces. Sukces ten przynosi z kolei przeogromną satysfakcję. Poza tym doświadczenia, które zdobędę w Warszawie, zaprocentują w przyszłości. Dlaczego - pana zdaniem - Politechnice w tegorocznych rozgrywkach Polskiej Ligi Siatkówki idzie tak słabo? Nie chciałbym się na ten temat wypowiadać. Uważam, że należałoby o to zapytać trenera Edwarda Skorka. Poza tym myślę, że nie ma to w tej chwili wielkiego znaczenia. Teraz musimy wrócić do takiej gry, jaką Politechnika prezentowała już w kilku spotkaniach w tym sezonie. Należy zrobić wszystko, abyśmy grali tak przez dłuższy okres, a nie tylko raz na kilka tygodni. To jest klucz do osiągnięcia sukcesu w stolicy. Jaką sytuację zastał Pan wewnątrz drużyny? Porażki nie wpływają pozytywnie na morale zespołu, nie mówiąc już o psychice graczy i ich motywacji. To na pewno trudna sytuacja dla zawodników, ale są to ludzie doświadczeni, część z nich w siatkówkę gra już wiele sezonów, więc tak naprawdę sami muszą sobie z tym poradzić. Ja oczywiście postaram się zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby wróciła im motywacja i chęć do gry, lecz oni sami także muszą podejść do tego z pełną odpowiedzialnością. Czy wierzy Pan w awans do play-offów, czy raczej będziecie skupiali się na walce o utrzymanie? W siedmiu meczach można zdobyć maksymalnie dwadzieścia jeden punktów, a dopóki jest możliwość walki o punkty, które mogą dać utrzymanie, należy walczyć. Zdaję sobie sprawę, że to bardzo trudne zadanie i dobrze byłoby, żeby w głowach zawodników i ludzi tworzących drużynę, miejsce poza ósemką po rundzie zasadniczej nie oznaczało porażki. W lidze można utrzymać się zajmując nawet dziesiątą pozycję. Wtedy jednak trzeba przystąpić do baraży w takiej dyspozycji, w jakiej da się pokonać przeciwnika z dziewiątego miejsca w decydującym starciu. Na pewno będziemy robić wszystko, aby wejść do ósemki, ale powtarzam: brak awansu do play-offów nie będzie oznaczał katastrofy. Pogdybajmy. Żeby wejść do ósemki, trzeba „urwać” punkty najlepszym polskim zespołom. Czy to możliwe? W sporcie wszystko jest możliwe. Oczywiście, jeśli Częstochowa czy Resovia zagrają „na maksa” swoich możliwości, to „urwać” im punkty będzie niezwykle trudno. Natomiast jeśli drużyny te będą miały chwile słabości, a my zagramy na wysokim poziomie, to mamy szansę na punkt, a może nawet na wygranie całego meczu. Jedno jest pewne: bez względu na to z kim będziemy grać, do każdego meczu będziemy podchodzili z jednym celem: wygrać go! Spróbujmy podsumować Pańską dotychczasową pracę z drużyną. Czy tak różnorodny plan treningowy i sparingi, które zostały przeprowadzone w zeszłym tygodniu przyniosły spodziewany rezultat?
Celem sparingów było sprawdzenie zawodników w sytuacji meczowej. Zawodnicy na treningach mogą prezentować się bardzo dobrze, ale już w sytuacji meczowej, gdzie dochodzi stres mogą sobie radzić trochę gorzej. Chciałem zatem zobaczyć jak wygląda forma psychiczna poszczególnych zawodników w końcówkach. Moim zamierzeniem było także zwiększenie skuteczności pewnych elementów gry.
Wykonywaliśmy różnorodne warianty zmian, jak na przykład podwójne zmiany i zmiany mające na celu wykorzystanie mocnych stron zawodników w konkretnej sytuacji meczowej.
Sparingi były też formą wytypowania zawodników do pierwszej szóstki. Dłużej grali zawodnicy, którzy w meczach o stawkę będą mieli większą odpowiedzialność. Nie oznacza to jednak, że mam swoich faworytów – grał każdy i każdy ma u mnie „czystą kartę”.
Zatem jest Pan zadowolony z dotychczasowego okresu treningowego?
Jestem zadowolony! Do tej pory trenowaliśmy dość intensywnie dwa razy dziennie w hali, ostatnio podróżowaliśmy. Cieszę się, że powygrywaliśmy końcówki meczów, bo np. Międzyrzec zagrał z dużym poświęceniem, ponieważ wyszli na parkiet z przekonaniem, że nie mają nic do stracenia. GTPS z kolei jest mocnym pierwszoligowym zespołem, a ja dzięki temu mogłem sprawdzić pewne meczowe warianty gry. Pożyteczny i dość niecodzienny był trening z Olsztynem. Po tych meczach sparingowych spodziewam się pracowitości i wytrwałości – oczekuję, że zawodnicy w najbliższych meczach ligowych wykażą wolę walki.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Kacper Merk, www.siatkowka.azspw.pl.
|