DBE: Polpak Świecie - Górnik Wałbrzych 79:69
Aktualności
2007-12-17
Erick Hicks zdominował grę pod koszami i pomógł Polpakowi Świecie wygrać z Górnikiem Wałbrzych 79:69 (21:16, 18:13, 20:12, 20:28). Jest to niestety już trzecia z rzędu ligowa porażka Górników... W biało-niebieskich barwach powrócił na parkiet Łukasz Wichniarz, ale tym razem niestety zabrakło Rafała Glapińskiego, który naderwał ścięgna w nadgarstku.
Górnik: Clarkson 21 (10zb.), Archie 18 (4x3, eval 25), Ercegović 11 (10zb.), Montgomery 10, Wichniarz 6, Saran 3 (1x3), Zabłocki 0, Baxley 0, St. John 0. Polpak: Brkić 19 (4x3, eval 25), Dixon 16 (1x3, 10as., eval 27), Hicks 16 (10zb., 6bl., eval 27), Kikowski 9 (1x3), Stefanović 8 (2x3), Harris 7 (1x3), Ratajczak 4, Seweryn 0.
- Był to dla nas trudny mecz - zgodnie twierdzili po spotkaniu gracze i trener Polpaku. - Ciężko się gra tu na tej hali, bo kibice są naprawdę głośni i dlatego cieszę się ze zwycięstwa tutaj - mówił po meczu Paweł Kikowski, rzucający Polpaku.
Choć pierwsze punkty meczu już w czwartej sekundzie zdobył dla Górnika J.J. Montgomery, to jednak dość długo gospodarze grali bardzo nieskutecznie. Dobra kombinacyjna gra w ataku graczy Polpaku powodowała, że gracze ze Świecia objęli prowadzenie i systematycznie powiększali przewagę, która pod koniec trzeciej kwarty wynosiła już 21 punktów.
- Polpak grał swoją koszykówkę przez cały mecz, my natomiast szarpaliśmy. Przez parę minut wszystko szło dobrze, ale potem przez kilka kolejnych nic nie mogliśmy zrobić - skomentował pierwsze trzydzieści minut trener Czerniak. - W trzeciej kwarcie przełamaliśmy gospodarzy - ocenił po spotkaniu Kikowski. - Udało nam się zdobyć dużą przewagę i praktycznie mecz był rozstrzygnięty - dodał gracz Polpaku.
Wałbrzyszanie mieli ogromne problemy na obwodzie, gdzie nieskutecznie grali zarówno Zabłocki jak i powracający po kontuzji Wichniarz. Do tego doszła bardzo dobra gra obronna Hicksa, który aż sześciokrotnie zablokował rzuty Clarksona spod kosza. - Myślę, że ilość niecelnych rzutów zadecydowała o tym, że nie mogliśmy odnaleźć się w tym spotkaniu – tłumaczył Czerniak.
Koszykarze Górnika wzięli się do odrabiania strat dopiero w 31. minucie, gdy dystans do Polpaku wynosił 20 punktów. Wtedy swój popis rozpoczął Tazele Archie. Rozgrywający gospodarzy rozegrał swój najlepszy mecz w Górniku. Widząc, że koledzy są nieskuteczni, sam zabrał się do zdobywania punktów, trafiając zarówno z dystansu jak i półdystansu. - Nie ma się co cieszyć z mojej dobrej skuteczności skoro nie dała ona wygranej - mówił po meczu Archie.
Archiego w zdobywaniu punktów wspierał Clarkson, który wcześniej był niemiłosiernie ogrywany przez Ericka Hicksa. W ostatnich minutach to jednak Clarkson był górą i koszykarze Górnika zniwelowali stratę do siedmiu punktów na dwie minuty przed końcem meczu. Jednak wtedy Polpak wykonał decydujące akcje. Ztrzy trafił Marko Brkić, następnie dwa punkty dołożył Hicks i było pewne, że Górnik przegra trzeci mecz z rzędu. - Czwarta kwarta, która była takim naszym zrywem pokazała, że stać nas naprawdę na dużo, jednak to było za późno - irytował się po meczu Radosław Czerniak. - Nie wiem jak przekonać graczy do tego, żeby od początku meczu grali w ten sposób. Jest o wiele łatwiej zaczynać od remisu i starać się wyjść na prowadzenie niż odrabiać 20 punktów straty. Czeka nas ciężka praca przed meczem z Basketem – stwierdził się trener gospodarzy.
źródło: www.gornik.walbrzych.pl
|